Co obejmują lekcje angielskiego biznesowego
Angielski biznesowy nie jest osobnym językiem ani listą słówek. Prawie każdy, kto zapisuje się na takie zajęcia, ma już solidne podstawy angielskiego ogólnego. Brakuje mu rejestru, gotowych zwrotów i pewności siebie w pięciu, sześciu sytuacjach, które w pracy powtarzają się w kółko. Dobry lektor na pierwszej lekcji ustala, które z nich naprawdę sprawiają problem, a resztę pomija.
Zdecydowanie najczęściej chodzi o spotkania i rozmowy telefoniczne, czyli o to, jak uprzejmie wejść komuś w słowo, jak się nie zgodzić tak, żeby nie zabrzmiało to niegrzecznie, jak poprosić o powtórzenie bez przepraszania po trzy razy, jak odzyskać głos, kiedy ktoś Cię zagłuszył, i co zrobić, gdy pytanie trafia prosto do Ciebie, a na odpowiedź masz trzydzieści sekund. W dużej mierze wystarczy do tego niewielki zestaw stałych zwrotów i tyle praktyki, żeby sięgać po nie bez zastanowienia. W tym lekcja 1 na 1 sprawdza się świetnie.
Drugi obszar to pisanie: maile, wiadomości na czacie, statusy, dokumentacja. Problemem zwykle nie jest gramatyka, tylko ton, bo angielska korespondencja służbowa jest znacznie bardziej bezpośrednia niż polska, a przy prośbach jednocześnie łagodniejsza. „Please find attached” to nie błąd, tylko zwrot sprzed czterdziestu lat, a „I would be grateful if you could possibly” nie brzmi uprzejmie, tylko niejasno. Przynieś na lekcję prawdziwe, wysłane już maile ze zmienionymi nazwiskami i przejdźcie przez nie linijka po linijce. Żadne inne ćwiczenie w angielskim biznesowym nie zwraca się tak szybko.
Do tego dochodzą wystąpienia, na które trzeba się przygotować: prezentacje, negocjacje i small talk. Prezentacje ćwiczy się na głos, a lektor komentuje nie tylko słownictwo, ale też strukturę, zapowiadanie kolejnych części i tempo. Przy negocjacjach pracuje się nad zdaniami warunkowymi, asekuracyjnymi sformułowaniami i zwrotami, które pozwalają odmówić, nie zamykając drogi do porozumienia. A small talk, o który mało kto ma odwagę poprosić, bywa najcenniejszą godziną ze wszystkich, bo w większości międzynarodowych firm relacje buduje się w ciągu pięciu minut przed spotkaniem, a nie w jego trakcie.
- Spotkania i rozmowy: wtrącanie się, wyrażanie sprzeciwu, odpowiedzi z marszu.
- Maile i korespondencja: ton, bezpośredniość i zwroty, które trącą myszką.